10996093_10200305712481841_8872523360200602593_o

Mówili – możesz być kim chcesz, zostałam hipsterę

Jako matka porzucona przez dorastające dzieci, próbująca się odnaleźć w roli kompanki wyrośniętych ludzi, postanowiłam odnowić znajomość z samą sobą. Znajomość była spychana do podziemia kompulsywnym zajmowaniem się rodziną, wtłoczeniem w prozę życia, ale na skraju kryzysu wieku średniego odcinam się grubą krechą od przeszłości, rodzę się na nowo.

Babska solidarność

Każda z nas kobiet tęskni do czegoś, niezależnie od tego, jak wiele w życiu fajnych rzeczy zrobiłyśmy i jak wiele jeszcze zrobimy. A to dlatego, że do dobrego szybko się adaptujemy i wkrótce przestajemy zwracać na to uwagę, nie świętujemy swoich sukcesów, raczej besztamy za potknięcia, na rozpromienionym czole zawsze dojrzymy nadprogramowego pryszcza, a na błękitnym niebie chmury gradowe.

Czy kobieca przyjaźń w ogóle może istnieć, a może kończy się na porównaniach, konkurowaniu o trofeum thebeściarki sezonu? Śmiem twierdzić, że jeśli za kompankę wybierzemy osobę bez głowy zrytej macierzyństwem, mamy szansę spędzić czas na miłej rozmowie, na poszerzaniu horyzontów, na poznawaniu własnego miasta i siebie samej.

Bezinteresowność

Stać mnie na bezinteresowność i nie mam tu na myśli tego, że wcześniej ludzi traktowałam pod kątem ewentualnych korzyści. Mam na myśli to, że wypełniłam swoje obowiązki z nawiązką. Dzieciaki zdrowe, radosne, chłop do domu wraca i wącha obiadki, firma się kręci, maile przychodzą, kasa zapełnia się, a potem opróżnia. Ale na tym świat się nie kończy. Mogę bezinteresownie tracić czas na jazdę autobusem w dowolne miejsce, na przykład targ bezglutenowy, gdzie można polansować się z lustrzanką. Mogę słuchać pierdylion razy jednej piosenki i zawodzić w chórkach. Mogę być po prostu, a nie kalkulować każdą minutę na jakiś naoczny efekt.

Tak oto rozpoczynam 3 dekadę życia i wznawiam ten blog. Bez spiny, prosto z serca, o sobie.

so coffeee