tabula rasa

Kolejny kryzys tożsamości

Gdy kończyłam studia, stanęłam przed białą kartą swojej przyszłości do zapisania. Byłam tak przerażona tym, że już nie muszę chodzić na wykłady, a przecież edukację rozpoczęłam w wieku przedszkolnym, że nie wiedziałam co właściwie z sobą zrobić.

I wyszłam za mąż, urodziłam dzieci. Potem otworzyłam własny biznes i zdawać by się mogło, że wszystko jest na swoim miejscu, aż trzepnął mnie znienacka – kolejny kryzys tożsamości. Moje dzieci dorośleją, usamodzielniają się, to oczywiste, że zmienia się moja rola i znów widzę tabulę rasę przed oczami, z tą małą różnicą, że w nie w przyszłość i nie w młodość spoglądam, ale w czas, gdy osiągnęło się już pewne wyznaczniki sukcesu społecznego i zastanawiam się, co właściwie jeszcze zostało.

Myślę o tym, że teraz sobie odpocznę. Zainwestuję w fajne wyjazdy, porobię zdjęcia, będę miała więcej czasu na pracę, na czytanie książek, pisanie blogów. Będę żyła spokojniej, będę miała czas na eksperymenty kulinarne, spotkania rozwojowe, samotne weekendy, gdzie będę mogła pisać.

Z macierzyństwem niewiele aktywności może się równać. Trudno rozstać się z maleńkością swoich dzieci, ale nie ma też co udawać, że czas nie płynie, że się nie starzejmy, a one nie dorośleją.

Marta Szyszko