IMGP5972

Spraw by zwykły dzień też był wart oklasków

Gdy znajomi chcą się czymś pochwalić na swoim Facebooku, na ogół publikują zdjęcia z ekskluzywnych wakacji. Mina na nich bywa krzywa i niespełniona, ale cała oprawa daje im swoiste poczucie sukcesu, którym od razu chcą podzielić się z rzeszą bliższych i dalszych znajomych.

A ja staram się celebrować zwykły dzień. Dostrajam się z planami do pogody, domowników, niezapowiedzianych wizyt przyjaciół sprzed lat, mogę, bo jestem Freelancerką. I to jest dla mnie ostatnio największy powód do dumy, mój osobisty sukces, który budowałam w pocie czoła, mimo negatywnych głosów z otoczenia, które (dacię wiarę?!) wciąż się pojawiają.

Ostatnio się alienuję ze swoim szczęściem przed wiecznymi malkontentami, pesymistami i ofiarami, które nieustannie powinnam wspierać. Nie chce mi się nikogo wspierać, a potem kończyć z podobnym nastrojem i nosem zwieszonym na kwintę.

Zostałam egoistką, nie narzucam się. Ta zasada tyczy się tak klientów, jak relacji prywatnych. Nawet nie macie pojęcia ilu osobom zaczynacie przeszkadzać, gdy łamiecie wyświechtany społeczny wzorzec i jesteście żywym dowodem na to, że można płynąć pod prąd, z uśmiechem na ustach.

Choć może czasem on się zmazuje, to szybko wraca na swoje nowe miejsce. Praca równoznaczna z pasją to wspaniała motywacja by być zwyczajnie lepszym człowiekiem. Kształtować swój charakter, pokonywać bariery, nabierać odwagi, rzeczy niemożliwe załatwiać od ręki, a na cuda kazać trochę czekać.

To też siła, którą masz w sobie i wiesz, że możesz iść sam przez życie, a jeśli z kimś, to dlatego, że podziela on twoje podejście do otaczającej rzeczywistości, pozytywne nastawienie, stawia na uczciwość, otwartość i przyzwolenie by się nie czepiać, nie rozpamiętywać, ale cieszyć życiem, to nie grzech!

Marta Szyszko