Koniec ciepłego kurwidołka

Jak podłoga – ta bez toksycznego PCV, jak zabawka to bezpieczna, certyfikowana, najlepiej z bio cotton. Wybór takich pierdół kończy się w momencie zapisania dziecka do placówki oświatowej.

Znika też kontrola nad wieloma ważkimi i ważnymi sprawami z punktu widzenia rodzica.

Czy panie będą krzyczeć, krytykować, gnoić? Pewnie będą. Dzieci pastwić się, tworzyć kliki, raz kochać raz nienawidzić? Życie…

Czy ktoś poprawi czapkę, przypomni o rękawiczkach, zawiąże szalik? Zapewne przy takiej liczbie dzieci i jednej zmęczonej, źle opłaconej Pani nauczycielce, nikt nie będzie zaprzątał sobie głowy niuansami.

Przejęcie kontroli nad dziećmi przez osoby, który postanowiły wstać, przeżyć i iść spać, zaufanie, to cholernie trudna sprawa z perspektywy rodzica.

Ponadto nawet nad tym ów rodzic nie ma kontroli, bo co? Sam wyedukuje swoje dziecko? Choć jest to jakiś pomysł, przyszedł chyba czas, żeby przestać się trząść. Zająć sobą.

Wiem, że moja potrzeba kontrolowania wszystkiego jest histeryczna i chorobliwa, a mimo tej wiedzy… towarzyszy mi.

No to adios dzieciaki, trudne to dla mnie, ale od września przejmują nad wami pieczę te, no placóweczki państwowe i uczcie się w nich życia, bo ciepły, może trochę toksyczny, maminy kurwidołek właśnie uległ przeterminowaniu.