Chyba nie rozbijesz rodziny? Jeśli taki argument pada z ust faceta, któremu inny wyrywa żonę, konkubinę, tudzież partnerkę, jest to dla mnie równie żałosne co tekst: chyba nie uderzysz okularnika? Jeśli komuś nie pozostało nic innego, niż brać na litość – wszak ucierpią niewinne dzieci, to znaczy, że bez mała na rozstanie zapracował. Wszak nie…