Archiwum miesięczne:Kwiecień, 2013

Poranek prawie doskonały

Gdzie ja jestem?! Cisza, nikt nie skacze po głowie, z kuchni dobiega zapach kaszy, matka wyspana jak królowa. Męskie poślady migają z rondelkiem z kaszką, – kurwa, ale gorące! Aaa… Na (moich) nogach podwiązki, seksowne body z troczkami, rzucone niedbale buty na najwyższym obcasie, jaki można znaleźć w szafce kobiety skalanej podwójnym macierzyństwem. Idealnie, otwieram…



Akceptacja

Akceptacja – czytam tytuł na jednym z moich ulubionych blogów. Czy stać mnie na nią? Czuję się jakbym zbudziła się z zimowego letargu, w rzeczywistości, której nie do końca rozumiem, z wydrążoną lwią częścią duszy. Nie żyję jak normalny człowiek, choć kto potrafi nadać współcześnie ryzy normalności, zwłaszcza gdy jest się elementem składowym instytucji rodziny?…



nie zamierzam wstydzić się własnego smutku

Są momenty, że zazdroszczę wszystkim wyfiołkowanym paniusiom na etatach, mogących pozwolić sobie na beztroskie hi,hi,hi, ha,ha,ha, kiedy dzwonię do swojego Męża. Trzy dni w domu tete a tete z dziećmi potrafią zdołować, zmęczyć, wyczerpać, pozbawić sił. Nie, nie mam ochoty na seks, nie mam ochoty dłużej żyć w czyimś cieniu, ani z miejsca być posądzona…




  • RSS
  • Facebook