Archiwum miesięczne:Wrzesień, 2012

Jak to jest być mamą-copywriter? Tak szczerze?

W obliczu pojawiających się tu i ówdzie historii sukcesu spełnionych zawodowo matek, które nie uronią nawet mikro chwili z niepowtarzalnych momentów rozwoju swoich dzieci, a jednocześnie zasługujących na miano pracownika miesiąca, godziny i dnia, niestety bez naocznych trofeów, które w tej przyjaznej rodzicielkom firmie, podobnie jak zus i umowa na czas nieokreślony nie zostały przewidziane,…



Niedoskonałej mamy przepis na szczęście

Porady w rubrykach piszemy listy do…, coachingowe supervizorstwo i mądrość sąsiadek, ciotek, teściowej wywołuje nieprzyjemny dreszcz i błyskawice w moim oku. Wszyscy wiedzą lepiej jak chować dzieci, ile pracować i jakie proporcje zachować między poszczególnymi sferami życia, by osiągnąć szczęście. Domyślam się, że kończenie z chipsami na kanapie i głaskanie swojego dedusia, który choć okrągły,…



non fiction

Gdy nieoczekiwany atak buntu dwulatka pokryje się z zapaleniem ucha matki, zleceniami na cito i codziennymi, domowymi obowiązkami- obiadem na czas, łypaniem czy małolaty nie wprowadzają się w stan zagrożenia życia, a ma to miejsce średnio kilka razy w ciągu godziny, pal licho straty doczesne- typu obsikany laptop, czuję się wtedy bardzo staro… Niedoskonała mama…



dorosłość

Macierzyństwo nie tylko sprawiło, że moje brwi zrosły się w jedność, sporadycznymi okazjami rozrywaną na dwoje, brzuch miast wylewać się spod T-shirta przez dziewięć miesięcy postanowił przybrać taką formę permanentnie. Dla niewtajemniczonych odpowiedź na pytanie, kiedy wypada spytać kobietę, czy jest przy nadziei, brzmi: NIGDY! Przestałam być postrzegana jako podlotka, ale mamuśka, a wierzcie mi,…



Ciszaaaa

Przez bardzo, bardzo krótką chwilę, jest bardzo, bardzo, bardzo cicho. Śpią. Wczoraj miałam okazję cofnąć się w czasie, przywdziać białą bluzkę, zgrywać prymuskę i rozwiązać testy na prawo jazdy w trzy minuty, zostawiając w tyle zapobiegliwą młodzież. Cztery lata nauki w renomowanym liceum i pięć lat studiów na państwowej uczelni nauczyły mnie jednego: pierwsza myśl…



mozolnie niekatywna niedziela

Niedzielny poranek, bezchmurne niebo i temperatury iście letnie, nagłówki na Onecie: „Nie zmarnuj tej niedzieli, spędź czas na świeżym powietrzu”, do tego zdjęcie grzybiarzy z dziećmi. Czy wybrałam się na grzyby? … Tyle się teraz słyszy o zatruciach. Co nie znaczy, że nie byłam pełna górnolotnych aspiracji jeszcze kilka godzin temu, po leniwym śniadaniu, nieznacznie…



jestem zołzą

Są takie soboty, że mam ochotę wylegiwać się w łóżku do południa, nie robić nic, nie musieć się uwijać. Poranki kiedy zostawiam dziurawe żołądki pod opiekę, pielęgnację, uwagę tatusiowi i ograniczam swą aktywność do zdawkowych odpowiedzi: „Gdzie jest garnek?- W kuchni pod zlewem”, „Co mam im zrobić?- Spytaj ich”, „Mówią, że kaszkę, ale którą?- „Może…



jestem toksyczną matką

Bycie nietoksyczną, kochającą prawidłowo, a nie „inaczej” mamą jest zadaniem karkołomnym, a w każdym razie w moim wydaniu. Biorąc pod uwagę opinię psychologów, autorów mądrych książek i artykułów, stoję na przegranej pozycji, bo toksyczny był mój dom rodzinny i relacje matka- córka od kilku pokoleń wstecz. Facet nie zajmował priorytetowego miejsca w stadzie, raczej był…



w obronie własnego ja

Zdałam sobie ostatnio sprawę jak niewiele jest w moim życiu przestrzeni na przyjemności. Dlatego postanowiłam podwójnie celebrować te, których nikt, ani nic mi nie odbierze- poranna herbata z cytryną i miodem, która rozlewa ciepło po moim wnętrzu i powoli rozbudza do funkcjonowania na wysokich obrotach, zwykła się do nich zaliczać. Łyk pierwszy: „Daj mu pić…



moje jesienne nastroje

Jesień nie podziałała na mnie optymistycznie. Przypominając o kolejnym roku spędzonym z dala od zawodowych potyczek (mam na myśli tętniące społecznie korporacyjne życie, a nie to moje klepanie w klawisze), brak opłaconych składek ZUS i generalnie o tym wszystkim, co mrozi na mej twarzy przejawy radości. Coraz trudniej się uśmiechnąć, ale doświadczyłam kilku życiowych prawd:…




  • RSS
  • Facebook