Archiwum miesięczne:Sierpień, 2012

klasowe spotkanie

Żeby było zabawnie w środku mojej depry, w której promykiem światła okazał się pomysł na artykuł, pilnie wcielony w życie, za który wpadnie prawdziwa kasa mierzona odsetkami NBP, dowiedziałam się z Fejsbuka (niezastąpionego, żeby stworzyć iluzję społecznego życia), że oto zbliża się któraś tam rocznica pierwszego mojego spotkania z łebkami z liceum i robią imprę…



Gnuśnieję

Czy Wam też Drogie Mamy, zwracam się do tych dzielnie dźwigających na swoich barkach wychowanie dzieci i nie mam tu na myśli dawania buziaka rano i wieczorem oraz opłacania opiekunki lub żłobka z całodzienną opieką, towarzyszy takie nieodparte uczucie gnuśnięcia? Bo mi tak. Z jednej strony, nie oddałabym żadnego uśmiechu, nie przegapiła żadnego słowa, ani…



Międzypokoleniowe starcie

Wielopokoleniowość potrafi rodzić różnice zdań. Odpoczynek- coś zakazanego. Pożądana jest nieustanna orka, towarzyszące jej poczucie zmęczenia i poświęcenia. Każdy przejaw egoizmu, czy bycia innym, na przykład posiadanie pracy zdalnej, realizowanie kursu na prawo jazdy budzi agresję i sprzeciw, bo kobiety nie mają do tego prawa. A gdy zasiądą do swoich spraw, by na przykład dorobić…



Pod dachem domu wielopokoleniowego

Choć zdawać by się mogło, że z moim zadziornym charakterem nie da rady mieszkać w domu wielopokoleniowym i mimo ogromu przestrzeni czuć na swoich barkach nieustanny oddech i co gorsza wzrok, mimo wszystko postanowiłam spróbować. Ponieważ ta forma ma szereg dotąd mi nieznanych zalet, jak na przykład całe godziny spędzone bez dzieci i to bez…



Okrutny żart od losu

Oto kawa napełniła mój organizm zupełnie nową jakością i energią. Nie mogę narzekać- to już druga doba bez nocnych dartoryjców i nienasyconych przytulaczy. Spoglądam na ich zdjęcie sprzed miesiąca, jacyś mniejsi, dziecinniejsi. Założę się, że gdy dzis wieczorem będę tulić stęsknione, a może urażone ciałka znów mnie czymś zaskoczą, rozłożą na łopatki nowym tekstem i…



Fajrant

Rozpakowuję chrupiące croissanty, żurawinową maślankę, zaparzam wodę na kawę. Na stole ląduje świeżutki Twój Styl. Co tym razem? Zdrady, romanse? Poznaj nowego tatę. Choć daleko mi od takich rozwiązań w praktyce, chłonę niczym gąbka, czytane jak powieść o codziennym życiu, reportaże. A potem nadrabiam blogowe zaległości. Miałam posprzątać, zrobić obiad i pojechać do dzieci. Ale…



o pochopności

„Nie umiem znaleźć złotego środka. Być w domu z dziećmi tyle, by czuły, że mają mamę kiedy jej najbardziej potrzebują, a jednocześnie zająć się sobą- rozwojem zawodowym, poszukiwaniem etatu, składkami emerytalnymi. Brak odzewu na rozsyłane cv sprawia, że wyjście do ludzi, do pracy mogę włożyć między bajki, marzenia o normalnym życiu. Bo zamykanie się w…



powołanie

Z zawodu jestem pedagogiem. Łatwo było odwrócić się od wizji życia spędzonego za grosze w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Do niedawna byłam pewna, że mój rozbuchany instynkt macierzyński, który przed erą dzieci zaspokajałam studiami pedagogicznymi i fuchami w zawodzie został wyzuty przez wyczekane i upragnione potomstwo. A nawet obrzydzona tematem dzieci w wieku przedprzedszkolnym jak wygłodniały zwierz…



bunt

Nawet nie wiem kiedy uczyniłam swe życie odwiecznym czekaniem: na poprawę sytuacji finansowej, by móc zrealizować marzenia o domu z ogródkiem. Na etat, który na pewno dostanę, jeśli tylko pokażę pracodawcy, że komu jak komu, ale mi się należy. Na wieczór, by dzieci zasnęły, a ja w końcu będę mogła zasiąść do zawodowych zleceń, wypić…



Przemyślenia rocznicowe

Jest grubo po 23.00, ale o dziwo jeszcze nie śpię. Choć nie jestem sześcioletnim dzieckiem by kłaść się spać z kurami, matkuję dwójce maluszków, więc na jedno wychodzi- snu jak na lekarstwo, trzeba chwytać się każdej sposobności. W zasadzie już układałam się na poduszce, próbując odgonić lęki typu, czy jutro nie stanie się coś strasznego,…




  • RSS
  • Facebook